OD XIII WIEKU DO I ROZBIORU POLSKI W 1772 ROKU

Państwo Krzyżackie

Obecny krajobraz kulturowo-historyczny naszej gminy ukształtował się w XIII wieku w czasie panowania na tym obszarze Państwa Krzyżackiego i przetrwał praktycznie niezmienienie do naszych czasów. Układ osadniczy na tym terenie w głównych zarysach także wywodzi się z okresu średniowiecza. Ziemia Chełmińska od zawsze posiadała autonomię, tak pod panowaniem krzyżackimi, jak i Korony. Już za czasów władzy Zakonu szlachta pruska starała się uzyskać przywileje podobne do tych, jakimi szczycili się ich bracia z Korony. Kiedy w wyniku II pokoju toruńskiego w 1466 roku Ziemia Chełmińska weszła w skład Korony starano się za wszelką cenę utrzymać autonomię, szczególnie w zakresie sądownictwa i kwestii związanych z podatkami oraz powinnością udziału w wojnach. Ziemia Chełmińska traktowana była jak przedmurze Korony chroniące ją od najazdów Prusaków, później Szwedów, a w końcu od dominacji Rosjan w XVIII wieku. Pełną autonomię Prus Królewskich, należących nominalnie do Korony, ograniczono dopiero w roku 1581 wprowadzając polski system podatkowy, a w 1589 roku uznano jako sąd apelacyjny dla szlachty pruskiej trybunał w Piotrkowie. O samodzielności prawnej, a nawet obyczajowej, tej ziemi może świadczyć fakt, że spisane w 1233 roku prawo chełmińskie obowiązywało tu z pewnymi zmianami i we fragmentach do połowy XIX wieku. Prawa tego nie zmieniali zarówno władcy polscy, jak i później Państwo Pruskie. Prawo to gwarantowało spory zakres wolności osobistej i zapewniało dużą swobodę w dysponowaniu majątkiem oraz zapewniało skuteczną ochronę własności prywatnej bez względu na osobę właściciela w tym i chłopa.
We wczesnym średniowieczu obszary po prawej stronie rzeki Osy był strefą osadnictwa związanego z dynastią Piastów, zaś ziemie po lewej stronie zamieszkiwali Prusowie. Już w XII wieku za panowania Bolesława Chrobrego podejmowano próby chrystianizacji Prus, a tym samym przyłączenia ich do Korony. Podbój Prus zakończył się jednak niepowodzeniem, a Prusowie byli częstymi lecz nieproszonymi gośćmi na Mazowszu i Ziemi Chełmińskiej, wielokrotnie łupiąc je i pustosząc. Książę Konrad Mazowiecki uznał, że jedyną szansą ochrony Mazowsza będzie sprowadzenie na Ziemię Chełmińską w roku 1225 rycerzy Zakonu Panny Marii zwanych Krzyżakami. W okresie tym rozpoczęła się pierwsza kolonizacja tych terenów przez ludność pochodzącą z Niemiec. Pierwsze pięćdziesiąt lat w dziejach państwa krzyżackiego w Prusach to okres kolonizacji mieszczańsko-rycerskiej. Rycerze opierali swoją majątkową egzystencję początkowo na pracy ludności autochtonicznej. Zakon powadził podbój Prus przede wszystkim w oparciu o rycerzy krzyżowców z Niemiec. Niektórzy z nich pozostawali w tu na stałe, otrzymując z rąk Zakonu znaczne nadania ziemskie. W XIII w. na terenie Ziemi Chełmińskiej osiedliło się około sto rodzin rycerzy z Niemiec: z Miśni, Saksonii Górnej i Dolnej, Turyngii, a nawet Westfalii, a także ze Śląska. Po rycerstwie przyszedł czas na falę osadniczą chłopów. W czasie powstań Prusów przeciwko Państwu Krzyżackiemu wielu chłopów zginęło pozbawiając gospodarstwa rycerskie siły roboczej. W latach 1280 —1310 na teren Ziemi Chełmińskiej sprowadzano ludność chłopską z Rzeszy a po roku 1350 również mieszczan i rycerzy. W wyniku wydarzeń w Niemczech całkowicie ustał napływ ludności, w związku z czym aby dalej rozwijać Państwo Krzyżackie zdecydowano się na kolonizację wewnętrzną. Na Ziemię Chełmińską ściągnięto ludność z terenu Mazowsza, przesuwano też zbędną ekonomicznie ludność niemiecką z zachodniej i północnej części Prus. Nie mamy danych szczegółowych lecz badacze niemieccy i polscy zgodnie przyjmują, iż w roku 1410 Prusy właściwe zamieszkiwało 270 tys. mieszkańców, z tego 52% stanowili Niemcy, 38% Staroprusowie i tylko 10% Polacy. Wojny Zakonu Krzyżackiego z Polską w latach 1409 — 1411, 1414, 1422, 1454 — 1466 nie sprzyjały ściąganiu do Prus osadników z Niemiec.
W czasie panowania Państwa Krzyżackiego teren naszej gminy podlegał w większej części władzy Zakonu w zamku w Radzyniu Chełmińskim. Do komturii radzyńskiej należały wsie: Świecie nad Osą, Bursztynowo, Kitnówko, Linowo, Mędrzyce. Do zamku w Rogóźnie należały Widlice zaś do biskupstwa pomezańskiego Lisnowo i Partęczyny. W czasach panowania Państwa Krzyżackiego założono osady kmiece, które później przekształciły się we współczesne wsie takie jak: Lisnowo, Świecie nad Osą, Linowo, Partęczny oraz dobra rycerskie, które przekształciły się w folwarki, a następnie majątki ziemskie, takie jak: Lisnowo Zamek , Linowo, część Świecia nad Osą. We wsiach kmiecych osadzano chłopów z sołtysem jako władzą, wsie rycerskie nadawano rycerzom w zamian za służbę wojskową. Oczywiście we wsiach rycerskich mieszkali też chłopi i służba rycerza. Na przykład w Mędrzycach dobra rycerskie miały wielkość 20 włók chełmińskich. Włóka oznaczała pole, które po zaoraniu lub po siewie trzeba było włóczyć, czyli bronować cały dzień, za pomocą zaprzęgu wołów. Był to długi na 300 prętów i szeroki na 30 prętów pas ziemi, co odpowiada około 18 hektarom. Wielkość utworzonego w tym okresie majątku Mędrzyce to w przeliczeniu na obecne miary 400 hektarów, z których rycerz płacił czynsz i był obowiązany walczyć w wyprawach wojennych podejmowanych przez Zakon Krzyżacki. O ile z płaceniem czynszu nie było problemu, to ze służbą wojskową bywało różnie. Dla przykładu w roku 1430 roku dobra wsi Mędrzyce zostały nadane rycerzowi Janowi z Cymbarku w zamian za wierną służbę Zakonowi. Ten jednak dwa lata później rozmyślił się i odmówił udziału w planowanej wojnie polsko-krzyżackiej. Z zachowanych dokumentów nie wiemy, w jakim rynsztunku miał pojawić się ten rycerz na polu walki. Dokładnie został opisany rynsztunek rycerza, którego należało wystawić z dóbr Kitnówka. Miał się on stawić się w zbroi lekkiej, która ważyła około 15 kilogramów i składała się z otwartego stożkowego szyszaku i pancerza z metalowych łusek przyszytych do skórzanego kaftana. Hełm zaopatrzony był w czepiec też o konstrukcji łuskowej. Rycerze walczyli mieczami lub lekkimi włóczniami – „sulicami”. Do obrony służyły im tarcze – płowęże. Podobnie uzbrojonych dwóch rycerzy mieli obowiązek wystawić dzierżawcy wsi Białobłota. Zbroja lekka to było komfortowe wyposażenie w przeciwieństwie do zbroi ciężkiej ważącej 60 kg! Nasi rycerze z drużyny rycerzy konnych w Linowie noszą uwspółcześnione stroje, które ważą już mniej i pozwalają uczestnikom turniejów na szlifowanie kunsztu rycerskiego. Od 1995 roku występują na wielu festynach i zawodach pod piękną nazwą Chorągiew Chełmińska z Linowa Królewskiego.

Wsie Świecie nad Osą, Linowo, Partęczyny i Widlice były wsiami kmiecymi. Według prawa chełmińskiego za osadzenie na ziemi chłopów odpowiedzialny był sołtys. Do jego obowiązków należało zbieranie czynszu, czyli opłaty za dzierżawioną ziemię, organizowanie prac na rzecz zamku w Radzyniu Chełmińskim, rozstrzyganie spraw sądowych. W zamian sołtys zwolniony był częściowo z płacenia czynszu, uczestniczenia w pracach na rzecz zamku. Sołtys w Świeciu nad Osą miał też przywilej łowienia ryb w stawie młyńskim przy Nowym Młynie. Włościanie, których osadzał sołtys płacili czynsz w pieniądzu, wykonywali prace na rzecz zamku w Radzyniu Chełmińskim oraz dostarczali drób, np. po 2 kury. Za czasów krzyżackich w Świeciu działał młyn, z którego młynarz musiał płacić czynsz w zbożu wielkości 5 łasztów zboża, czyli 30 korców (to ok. 3000-3800 litrów). We wsi działały też dwie karczmy, w których mieszkańcy raczyli się głównie piwem. Podobnie status wsi włościańskiej miało Linowo, które było jak na owe czasy dużą wsią liczącą wg współczesnych miar ok. 1000 hektarów.
Jakim językiem posługiwali się mieszkańcy naszej gminy w czasach panowania krzyżackiego? Rodzima ludność staropruska bądź została wytępiona przez Krzyżaków w czasie podboju Prus, bądź uległa asymilacji, wtapiając się w żywioł niemiecki i polski. Można przypuszczać, że w niektórych wsiach słychać było polską mowę, zaś w innych niemiecką. Rycerze, jako ludzie wykształceni znali łacinę, a służąc w wojnach Państwa Krzyżackiego musieli porozumiewać się też z zakonnikami – rycerzami po niemiecku.
Najważniejszym wydarzeniem tego okresu była wojna polsko-krzyżacka w 1410 roku, która zakończyła się podpisaniem I pokoju toruńskiego. W bitwie pod Grunwaldem po obu stronach brało udział w sumie 140 chorągwi czyli około 45 tysięcy rycerzy . Po stronie Zakonu najprawdopodobniej walczyli rycerze z naszych okolic. Po bitwie ścigające Krzyżaków wojska polskie spaliły i ograbiły wsie należące do komturii radzyńskiej, czyli możliwe, że także z naszej gminy, i zdobyły zamek w Radzyniu Chełmińskim. Kolejnym ważnym epizodem była tzw. wojna głodowa, jaka toczyła się w roku 1414 pomiędzy Koroną a Państwem Krzyżackim. Powodem najazdu wojsk polskich na Ziemię Chełmińską było niedopełnienie przez Krzyżaków postanowień I pokoju toruńskiego. W czasie tej wojny wojska polskie paliły wsie i zabijały ich mieszkańców, doprowadzając cały ten obszar do wyniszczenia i głodu. Wiadomo, że w czasie wojny głodowej polegli rycerze i włościanie ze wsi Białobłota, Bursztynowo i Kitnówko.
Najstarsza parafia na terenie gminy istniała w Linowie już od 1292 roku. Pierwotnie kościół spełniał także funkcję obronną, na co wskazują grube mury oraz wąskie i małe otwory okienne. Można więc przypuszczać, że także w czasie wojny głodowej, w czasie toczonych walk, okoliczni włościanie chronili się w tym kościele.

Królestwo Polskie/ Prusy

Panowanie krzyżackie nad ziemiami obecnej gminy Świecie nad Osą zakończyło się w roku 1466, kiedy to na mocy II pokoju toruńskiego tereny te przeszły pod władanie królów polskich. Panowanie Korony na tym obszarze nie zmieniło właściwie nic w sferze układu osadniczego. Wsie, w których mieszkali chłopi pozostały wsiami włościańskimi z podobnymi prawami i obowiązkami jak za czasów krzyżackich. Nowy był poborca podatków i danin – starostwo królewskie w Radzyniu Chełmińskim, jako że administracja polska przejęła siedziby poprzednich władców – Krzyżaków. Również w dobrach rycerskich nie zaszły wielkie zmiany. Posiadający je rycerze mieli w dalszym ciągu obowiązek służby wojskowej, teraz w wojsku polskim.

Do naszych czasów zachowało się wiele dokumentów podpisanych przez polskich władców, a dotyczących naszych terenów. Oto na przykład król Zygmunt I Stary wystawił przywilej dla młynarza Jakuba ze Świecia, nadając mu, oprócz młyna, 4 włóki ziemi i wyspę, która utworzyła się na młynówce rzeki Lutryny. Ów Jakub miał prawo łowienia ryb na własne potrzeby, warzenia piwa, stawiania dwóch sieci na zające w lasach radzyńskich i prawo sprzedaży swoich przywilejów i majątku. W zamian młynarz był zobowiązany do odstawiania co roku do zamku w Radzyniu 3 łaszt zmielonego zboża (ok. 3000-3800 litrów), pomocy przy naprawie bram zamkowych i mostów w starostwie.

Kolejny przykład: król Aleksander Jagiellończyk w 1504 roku odnowił przywilej dla sołtysa Mikołaja z Bursztynowa. Otrzymał on 4 wolne włóki, prawo połowu ryb i warzenia piwa na własne potrzeby a wśród obowiązków wymieniono pracę na rzecz zamku w Radzyniu i w razie wojny stawienia się w zbroi na koniu. Co oznaczają „wolne włóki” wskazane w dokumencie? Tylko tyle, że na terenie naszej gminy były wolne, niezagospodarowane i nikomu nie przydzielone ziemie.
Należy przy tym podkreślić, że część obszaru gminy należąca do Ziemi Chełmińskiej w Prusach Królewskich była do 1620 roku autonomiczna. Dotyczyło to przede wszystkim sądownictwa, a także decyzji związanych z wystawianiem wojsk w wojnach prowadzonych przez Koronę. Prusy Królewskie utraciły autonomię w przeddzień wojny ze Szwecją. Część gminy należała do Prus Książęcych, będących od 1525 roku lennem polskim. Prusy Książęce posiadały własną administrację, sądownictwo i nie miały reprezentacji w polskim sejmie, w przeciwieństwie do przedstawicieli szlachty z Prus Królewskich.
Istotne zmiany, jakie zaszły na obszarze naszej gminy związane są z wojnami szwedzkimi. To właśnie na terenie Ziemi Chełmińskiej rozegrały się największe bitwy wojny lat 1626 – 1629, co skutkowało ogromnym spustoszeniem tego obszaru. Zagony szwedzkie dotarły również na teren gminy, zniszczony został też zamek w Radzyniu Chełmińskim. Hetman Stanisław Koniecpolski broniąc Prus Królewskich zatrzymał Szwedów na przeprawach przez rzekę Osę. Przemarsz i stacjonowanie wojsk szwedzkich doprowadziło do niemal całkowitego zniszczenia wsi. Po wojnie część wsi i folwarków zaczęła porastać gęstym lasem, a liczba ludności spadła o 75%.
Po zakończeniu wojny ze Szwedami na tereny naszej gminy zaczęli przybywać osadnicy osadzani na tzw. prawie olęderskim oraz osadnicy wojskowi, czyli łanowi. Jedyną szansą na zasiedlenie terenów gminy było ściągnięcie kolonistów. Byli to zarówno przybysze z Żuław, jak i zgermanizowani Słowianie pochodzący z Brandenburgii. Nowo przybyli zwolnieni byli z płacenia czynszu na okres od 3 do 5 lat, czyli na czas osiedlenia się w nowo obejmowanych gospodarstwach. Koloniści otrzymywali ziemię w wieloletnie użytkowanie, nawet do trzydziestu lat. Niektórzy z osadzanych w zmian za otrzymane gospodarstwa mieli obowiązek pełnienia służby wojskowej. Żołnierze łanowi, inaczej zwani wybranieckimi, musieli stawić się w ramach pospolitego ruszenia „u rotmistrza czy porucznika do monstrowania z rusznicą swą dobrze narządzoną, z szablą, siekierą, w sukni swej barwy takiej, jaką mu rotmistrz albo porucznik naznaczy, z prochem, ołowiem do kul”. Wybrańcy bardzo niechętnie brali udział w pospolitych ruszeniach, dlatego w XVIII wieku zrezygnowano z tego typu zaciągu.
Kolejna wojna szwedzka w latach 1655 – 1660 zwana potopem, przyczyniła się do dalszego upadku ziem należących obecnie do gminy, pomimo że na tym terenie nie toczono bitew. Po wojnie 1626 – 1629 nie udało się odbudować gospodarczo obszaru naszej gminy. Gospodarstwa, które przetrwały, w czasie potopu szwedzkiego w większości upadły. Niektóre wsie przestały istnieć, dlatego też podjęto próby zaludniania terenów nowymi osadnikami sprowadzonymi głównie z Mazowsza, a szczególnie z Kurpi. Próbowano też osiedlić mieszkańców z innych krajów europejskich, ale bez sukcesu. W roku 1706 Rzeczpospolitą i kraje ościenne dotknęła epidemia dżumy. W latach 1708 – 1713 zaraza na terenach Prus Królewskich i Książęcych osiągnęła swoje apogeum, zbierając obfite śmiertelne żniwo. W Prusach w latach 1709 – 1710 zmarło około 235.000 osób, co stanowiło jedną trzecią populacji, w tym dla przykładu połowa mieszkańców pobliskich Prabut. W wielu miejscach nie było nikogo, kto zebrałby plony lub obsiał pola. Zabroniono handlu i transportu towarów z miejsc, w których występowała epidemia i z tego powodu w wielu miastach i wsiach panował głód. Dżuma, zwana czarną śmiercią albo morem, to choroba bakteryjna przenoszona przez szczury i zarażone od nich pchły. Była to choroba śmiertelna, która w średniowieczu nawiedzała kraje Europy co kilka lub kilkanaście lat, a od XVII wieku średnio co 25 lat. Nie znając pochodzenia zarazy stosowano różne praktyki mające „oczyścić” powietrze, gdyż przypuszczano, że zapobiegnie to rozprzestrzenianiu się choroby. Tak więc okadzano domy, aby dym oczyścił złe powietrze. W kominkach palono wonnymi ziołami, a nierzadko w domach trzymano śmierdzącego capa, wierząc, że dżuma nie przyjdzie do domu, w którym brzydko pachnie. Zarządzano dni postu i pokuty.

Konsekwencje dżumy był długo odczuwalne – duże obszary ziemi zostały pozbawione swych właścicieli; na terenie Prus opustoszało wówczas 10.834 gospodarstw rolnych. Ponadto dotkliwie dawał się odczuwać brak rąk do pracy. W celu zagospodarowania kraju rząd pruski rozpoczął jego kolonizację, przy której faworyzowano przede wszystkim Niemców z licznym potomstwem. W tej sprawie wydano nawet specjalny dekret w 1724 roku. Przesiedleniem zainteresowani byli przede wszystkim protestanccy osadnicy z biskupstwa Salzburga w Austrii. Z powodu swego protestanckiego wyznania musieli opuścić swój kraj. Od roku 1732 do Prus przybyło ich ponad 15 tys., poprzedziła ich grupa kilku tysięcy osadników z południowych i zachodnich Niemiec (z Nassau, Palatynatu Renu, Alzacji i Lotaryngii), a zwłaszcza ze Szwajcarii przybyła w latach 1711 — 1713 i 1721 — 1734. Ponieważ jednak Niemcy na ogół niechętnie osiedlali się na odległych kresach, władze pruskie były zmuszone kolonizować je również ludnością polską.

OD 1772 ROKU DO POWSTANIA PAŃSTWA POLSKIEGO W 1918 ROKU

Pod panowaniem pruskim

W 1772 roku nastąpił pierwszy rozbiór Polski i ziemie naszej gminy znalazły się w granicach państwa pruskiego. Pierwszym znamiennym aktem była możliwość zakupu ziemi przez mieszczan. Majątki stawały się towarem a ziemia źródłem dochodów dla ich właściciela, a dla państwa pruskiego źródłem podatków. Ta sytuacja nie dotyczyła naszej gminy gdyż starzy właściciele zachowali swoje majątki i w pewnej mierze dotychczasowy status prawny. Jedynym wyjątkiem był Feliks von Karwatt, który zakupił majątek Białobłoty Na ziemiach tych nadal obowiązywało prawo chełmińskie, gdyż w Prusach trwały prace nad kodyfikacją prawa, zakończone w 1794 roku. Nawet skodyfikowanie prawo pruskie nie weszło do użycia i było stosowane tylko jako prawo pomocnicze.
Wojny napoleońskie to okres kolejnych zmian i przetasowania wśród właścicieli ziemskich i chłopów. Część terenów naszej gminy weszła w 1807 roku w skład Księstwa Warszawskiego. Gospodarstwa ziemiańskie zazwyczaj zadłużone w Zachodniopruskim Związku Kredytowym z reguły nie spłacały kredytów zaciągniętych jeszcze przed utworzeniem Księstwa Warszawskiego. Prawo w Księstwie zabraniało bowiem dokonywania płatności na rzecz zagranicznych podmiotów gospodarczych, w tym także banków i inny instytucji finansowych. Następnym czynnikiem, który miał wpływ na kondycję wielkiej własności ziemskiej było uwłaszczenie chłopów. W1807 roku w Zaborze Pruskim zniesiono pańszczyznę, co oznaczało wolność osobistą chłopów, czyli brak przywiązania do ziemi. Począwszy od 1811 roku następował proces stopniowego uwłaszczania chłopów, czyli nadania im ziemi uprawianej na własność. W 1818 roku Na Ziemi Chełmińskiej i Michałowskiej rozpoczęto proces wykupu poprzez oddanie właścicielowi folwarku części gospodarstwa lub wykupienie się od świadczeń na rzecz feudała. Dotyczył on początkowo jedynie większych gospodarstw – mniejsze działki masowo przyłączano do folwarków, co przyczyniło się do zmiany charakteru wsi. Najwięcej było więc dużych gospodarstw rolnych, korzystających z pracy najemnej chłopów bezrolnych. Pierwszych włościan uwłaszczono w 1818 roku w Lisnowie, Lisnówku i Partęczynach, w 1826 roku w Rychnowie, a później w 1831 roku w Linowie, Świeciu nad Osą i Bursztynowie. Uwłaszczenie chłopów i wcześniejsza sytuacja ekonomiczna spowodowała zmianę właścicieli majątków – stawali się nimi ludzie spoza stanu szlacheckiego. W takiej sytuacji znalazł się majątek Mędrzyce, a później Widlice zakupiony w roku 1824 przez urzędnika Adolfa Fryderyka Ossmanne z Salna oraz Linówko nabyte przez Gotlieba Ludwika Bielera w 1830 roku.

Zmiany te wprowadziły nową jakość w stosunkach narodowych i językowych w naszej gminie. Mieszkali w niej chłopi Polacy oraz chłopi Niemcy, szlachta pruska niemiecka i nowi właściciele ziemscy wywodzący się z mieszczaństwa. Starzy mieszkańcy mówili do siebie po polsku, do Niemców po niemiecku, Niemcy do Polaków po polsku, oczywiście w zakresie językowym, który znali. Polski to była oczywiście gwara pomorska, a niemiecki to różne odmiany tego języka. Mniejszość żydowska w Prusach była bardzo nieliczna. W 1773 roku wydano całkowity zakaz osiedlania się Żydów we wsiach. Nie było więc, tak jak w Królestwie Polskim czy w Galicji, karczm prowadzonych przez Żydów, synagog czy cmentarzy żydowskich. Ludność wyznania mojżeszowego w dużym stopniu wtopiła się w otoczenie, a to w dużej mierze w związku z edyktem Fryderyka Wilhelma III z 1812 roku, zapewniającym całkowitą wolność osiedlania się i wykonywania rzemiosła w Prusach jedynie Żydom zdecydowanym przyjąć nazwiska niemieckobrzmiące i posługiwać się w piśmie łaciną lub niemieckim.

Począwszy od XVII – XVIII wieku większość dużych majątków ziemskich w naszej gminie należała do Polaków z rodów Czapskich. Były to: Świecie nad Osą, Białobłoty, Linowo, Powiatek i Rychnowo. Do rodziny Radziwiłłów należało: Linowo Szlacheckie i Nowy Młyn, zaś pozostałe do właścicieli niemieckich. Zasiedziałe rodziny pomnażały majątek, a widocznym wyrazem prestiżu i możliwości finansowych były budowane dwory i pałace jak np. zachowany do dzisiaj pałac w Lisnowie, otoczony pięknym i pielęgnowanym parkiem ze stawem. Do naszych czasów dotrwały też imponujące, wielkie murowane zabudowania gospodarcze. Nota bene budownictwo ceglane na tych terenach wynikało z prawa pruskiego uchwalonego w 1825 roku zakazującego stosowania innych materiałów niż cegła czy kamień, aby ograniczyć niebezpieczeństwo pożarów, które często wcześniej wybuchały na wsiach i trawiły cały majątek.

W latach 1831-1840 roku gminę nawiedziła epidemia cholery, czego pamiątką jest cmentarz choleryczny i krzyż znajdujące się poza wsią Świecie nad Osą. Wiadomo, że w tamtych czasach przeciętnie 50% osób dotkniętych tą chorobą umierało. Nie znano przyczyn wywołujących cholerę zwaną „morowym powietrzem”, ale obawa przed nią powodowała sytuowanie osobnych cmentarzy dla ofiar epidemii poza granicami siedlisk ludzkich. Począwszy od połowy XIX wieku wraz z dużym odpływem ludności do zachodnich części Rzeszy, w dużych majątkach ziemskich zatrudniano robotników rolnych z ziem Królestwa Polskiego, a nawet z Galicji. Polacy, głównie z przygranicznych terenów Mazowsza i Litwy, najczęściej pracowali sezonowo przy żniwach i kopaniu kartofli.

Pod panowaniem II Rzeszy Niemieckiej

W roku 1871 roku w Wersalu podpisano dokument który formalnie uznał zjednoczenie ziem niemieckich. Cesarzem zjednoczonych Niemiec został cesarz Wilhelm II. Począwszy od drugiej połowy XIX wieku rozpoczyna się okres intensywnej industrializacji Prus. Wybudowano sieć dróg, kolei, zakładów przemysłowych. Trakty składały się z części utwardzonej i nawierzchni miękkiej tzw. drogi letniej i miały różną szerokość – od 6 do 4 metrów, w tym część brukowana stanowiła ok. 2,5 metra. Drogi obsadzano po obu stronach drzewami w postaci nasadzeń alejowych jesionami, lipami i klonami, co zapewniało cień podróżnym. W 1875 roku zmieniono w państwie pruskim ustawodawstwo dotyczące budowy i własności dróg. Wszystkie oddano w posiadanie samorządowi prowincjonalnemu, który przejął jednocześnie obowiązek konserwacji i utrzymania gościńców. W latach 90. XIX wieku wykonano większość dróg bitych w naszej gminie, wtedy też wyznaczono i zbudowano nowe drogi od Szarnosia do Lisnowa, czy od Świecia nad Osą do Lisnowa. Jednym z najważniejszych użytkowników sieci połączeń była poczta konna, której szczytowy okres działalności przypadał na połowę XIX wieku. Dyliżanse pocztowe zaczęły tracić na znaczeniu wraz z rozwojem kolei.
Przed rokiem 1895 na terenie Rejencji Kwidzyńskiej kolej istniała już m. in. W Kwidzynie, Grudziądzu, Brodnicy, Prabutach i Jabłonowie. Jednak mniejsze ośrodki, a przede wszystkim rozległe obszary wiejskie prowadzące intensywną produkcję rolną nie były włączone w sieć transportową. Projekt budowy linii kolejowej Jabłonowo – Prabuty powstał około roku 1896. Odcinek Jabłonowo Pomorskie – Prabuty o długości 48,6 km gwarantował zarówno duży ruch towarowy jak i popyt na przewóz osób. Dla istniejących tu wielkoobszarowych gospodarstw, doprowadzenie linii kolejowej było szansą na znalezienie nowych rynków zbytu. Przewidywano, oprócz typowych stacji, również budowę (w pobliżu majątków rolnych) ładowni, umożliwiających sprawny wywóz towarów. Rozpoczęcie planowego ruchu pociągów nastąpiło w 1899 roku.
Wszystkie budowane na trasie stacje wyposażone były w dodatkowy tor, na który podstawiano wagony towarowe. Na terenie gminy zbudowano stację Szarnoś oraz rampę załadunkową w Widlicach. Stacja w Szarnosiu posiadała dodatkowo rampę czołową i boczną i doprowadzone do niej dwa krótkie tory. To rozwiązanie dawało możliwość załadunku do wagonów żywych zwierząt. Przewóz produktów rolnych do oczekujących na bocznym torze wagonów odbywał się na ogromnych wozach zaprzężonych w konie lub woły. W Lisnowie zbudowano oborę w centrum wsi w której trzymano bydło przed przepędzeniem do Szarnosia. W Szarnosiu takiego obiektu nie było.
Po zakończeniu I wojny światowej i powstaniu Państwa Polskiego, ustalona na mocy Traktatu Wersalskiego granica podzieliła linię na dwie części znajdujące się w państwie polskim i niemieckim. Podział został dokonany pomiędzy stacjami Kisielice i Zawdzka Wola. Wybuch II wojny światowej spowodował ponowne włączenie całej linii do niemieckiej sieci kolejowej. Lata 50. XX wieku to okres stopniowo rosnących przewozów pasażerskich. Do tych przewozów dostosowano rozkład jazdy, który na odcinku Jabłonowo Pomorskie – Kisielice przewidywał 4 pary pociągów dziennie. Te założenia pozostały niezmienione aż do końca lat 80. XX wieku. Po roku 1989 drastycznie zmniejszył się popyt na przewozy pasażerskie, a i kolej zaczęła szukać oszczędności zawieszając kolejne linie lokalne. W rozkładzie z 1990 roku linia wymieniona jest po raz ostatni. W 2008 roku rozebrano tory, dzięki czemu powstała interesująca ścieżka spacerowa, którą można dotrzeć do zabudowań poszczególnych zabytkowych stacji. Obecnie gdzieniegdzie trasa wykorzystywana jest jako lokalna droga dla ciągników i rowerów, część jest już na tyle zarośnięta drzewami i krzewami, że trudno ją zlokalizować w terenie.
Druga linia kolejowa na terenie gminy przebiega przez miejscowości Linowo i Bursztynowo. W 1878 roku oddano do użytku ten odcinek linii z Jabłonowa Pomorskiego do Grudziądza. Ma on długość ok. 30 km. Obecnie na trasie jeździ autobus szynowy, zatrzymując się na obu stacjach w naszej gminie. Budynki stacyjne zostały zaadaptowane do innych celów ) jakich??)

Pod koniec XIX wieku wieku na naszych terenach działała Komisja Kolonizacyjna (Königlich Preußische Ansiedlungskommission in den Provinzen Westpreußen und Posen) – instytucja pruska założona w 1886 roku z inicjatywy Ottona von Bismarcka, której celem było wykupywanie ziemi z rąk Polaków i osadzanie na niej przybyszów z Cesarstwa Niemieckiego. W ramach akcji kolonizacyjnej do roku 1906 komisja osadziła na ziemiach Wielkopolski i Pomorza około 12 tysięcy niemieckich rodzin, szacując osiągnięty w ten sposób wzrost ludności niemieckiej na 135-150 tysięcy osób. Do roku 1918 liczba rodzin osadniczych wzrosła do 20 tysięcy. Podejmowano też walkę z wszelkimi przejawami polskości w zakresie języka, kultury i religii katolickiej, będącej w dużej mierze ostoją identyfikacji narodowej (kulturkampf czyli „walka kulturowa”). Koniec XIX wieku to także okres emigracji do Ameryki oraz do Niemiec. Znane są przypadki księży katolickich oraz działaczy narodowych, którzy w wyniku antypolskiej polityki władz pruskich zdecydowali się na opuszczenie kraju. Nie było jednak tak żywiołowej i masowej emigracji z naszych terenów jak z innych ziem polskich, np. z Galicji.

Pod koniec XIX wieku na terenie Prus wybudowano na wsiach nowe szkoły elementarne. Wszystkie posiadały oprócz sal lekcyjnych mieszkanie dla nauczyciela. Obowiązek szkolny dla dzieci w wieku od 6-ciu do 13-tu lat wprowadzono w Prusach już w 1763 roku. W 1873 roku na terenach pod zaborem pruskim wprowadzono do szkół polskich język niemiecki jako wykładowy, a w 1883 podjęto decyzję, że w szkołach, do których uczęszcza połowa dzieci pochodzenia niemieckiego lekcje mają odbywać się właśnie w tym języku. Po 1895 roku całkowicie zlikwidowano polskość w szkołach, a rozporządzeniem z 1900 roku wprowadzono zmianę języka polskiego jako wykładowego na lekcjach religii i zastąpienie go niemieckim. Decyzja ta spowodowała protesty Polaków – dzieci i rodziców, a najbardziej znany strajk miał miejsce we Wrześni w Wielkopolsce, gdzie ostro sprzeciwiono się władzom zaborczym.
W czasie I wojny światowej tereny zaboru pruskiego nie były bezpośrednio włączone do walk na froncie, a szkolnictwo funkcjonowało niemalże przez całą wojnę. Było to jednak szkolnictwo praktycznie niemieckie z niemieckim jako językiem wykładowym.

I wojna światowa 1914-1918 ominęła tereny naszej gminy. Najbliższa potyczka miała miejsce w Brodnicy, gdzie na cmentarzu pochowano żołnierzy niemieckich. Największą bitwę na tych terenach pomiędzy Prusami a Rosją stoczono pod Tanenbergiem w sierpniu 1914 roku. Została ona określona przez Niemców mianem „drugiej bitwy pod Grunwaldem”, gdzie tym razem zwycięzcami byli Niemcy.

LATA 1918-1939

II Rzeczpospolita

Po zakończeniu I wojny światowej zgodnie z warunkami traktatu wersalskiego z 28 sierpnia 1919 roku Polsce przyznano Pomorze Nadwiślańskie. Po długich pertraktacjach w Berlinie, 25 listopada 1919 roku zawarto porozumienie o przekazaniu Pomorza administracji polskiej. Uzgodniono szczegóły procesu opuszczania poszczególnych miejscowości przez wojska niemieckie i przejmowania ich przez Polaków. 10 stycznia 1920 roku ratyfikowano traktat wersalski i od tego dnia rozpoczęło się przejmowanie Pomorza, w tym również miejscowości naszej gminy. Zgodnie z planem, 23 stycznia 1920 roku gen. ppor. Stanisław Pruszyński zajął Ziemię Chełmińską wraz z Grudziądzem.
Niemieckie nazwy miejscowości zmieniono na polskie, i tak:
Schwetz to obecnie Świecie nad Osą, Bialoblott to Białobłoty, Furstenau (nad pierwszym u dwie kropki) to Bursztynowo, Karlhof to Karolewo, Kittnowko to Kitnówko, Lindenau to Linowo, Listnenau to Lisnowo, Mendritz to Mędrzyce, Adelig Neumuhl to Nowy Młyn, Gross Partenschin to Partęczyny, Powitten to Powiatek, Richnowo to Rychnowo, Scharnhorst to Szarnoś, Widlitz to Widlice.

Trudno po brzmieniu nazwisk określić pochodzenie poszczególnych osób. Są Polacy noszący niemieckie nazwiska i odwrotnie – Niemcy o polsko brzmiących nazwiskach. Przykładem jest nazwisko rodziny Deutscher na cmentarzu w Lisnowie, w spolszczonej wersji – Dejczer. Odwrotnie, można przypuszczać, że przodkowie rodziny Lipke nazywali się po prostu Lipka, natomiast władze pruskie bardzo często wprowadzały pisownię, stosując reguły bądź brzmienie języka niemieckiego. Główną linią podziału narodowościowego była religia. Najczęściej Niemcy byli ewangelikami, zaś Polacy katolikami. W okresie międzywojennym w miejscowościach naszej gminy istniały równolegle kościoły i cmentarze obu wyznań. Po wojnie większość cmentarzy ewangelickich uległa zniszczeniu. W spisie zabytkowych cmentarzy gminy widnieje 9 obiektów ewangelickich. Kościoły ewangelickie po wojnie, ze względu na brak wiernych, przekształcono w parafie katolickie.

Istotne zmiany w sieci osadniczej gminy miały miejsce w latach 30. XX wieku, a związane były z reformą rolną z 1925 roku, zainicjowaną przez ministra rolnictwa Juliusza Poniatowskiego. Przyjęta wówczas ustawa zakładała parcelację dużych majątków i sprzedaż nabywcom, którzy mogli się ubiegać o specjalne kredyty. Górną granicę powierzchni gospodarstw ustalono na 60–180 ha w Polsce centralnej oraz 300 ha na obszarze województw wschodnich i 700 ha dla majątków uprzemysłowionych (tj. mających na swoim terenie zakłady przetwórstwa rolnego). Odszkodowanie dla właścicieli było równe cenie rynkowej ziemi. Reforma rolna, poza umożliwieniem zakupu ziemi dużej liczbie chętnych, miała również wymiar pozaekonomiczny. Władze dążyły bowiem do wzmocnienia polskiego stanu posiadania na Kresach Wschodnich oraz w Wielkopolsce i na Pomorzu, czyli na terenach przygranicznych. Na terenach byłego zaboru pruskiego liczba wielkich majątków, które w znacznej części znajdowały się w rękach niemieckich do 1931 r. zmniejszyła się na Pomorzu z przeszło 43% do niewiele ponad 22%. Powstało wiele gospodarstw o typowej zabudowie drewnianej: niewielki dom z dachem naczółkowym i malutkim gankiem, stodoła i obora. Budynki te były przygotowywane w częściach na Podhalu a następnie koleją przewożone dla osadników i składane na nowym siedlisku. W naszej gminie pozostały „poniatówki” w Świeciu w gospodarstwach pp….. Problemem nowych gospodarzy był brak maszyn i narzędzi oraz inwentarza żywego, przede wszystkim jednak w nowym, obcym narodowościowo otoczeniu polscy osadnicy byli traktowani jak intruzi i często spotykali się z wrogością, a nawet bezpośrednimi atakami, co prowadziło do zaostrzenia konfliktów z miejscową ludnością.

Lata trzydzieste XX wieku to okres narastających napięć pomiędzy ludnością polską i niemiecką na terenach Wielkopolski, Pomorza, Kujaw i Mazowsza. Dochodziło do wielu incydentów jak np. w Grudziądzu, gdzie w 1933 roku m. in. zdewastowano niemieckie sklepy, z księgarń i kiosków zabierano niemieckie książki i gazety, a następnie publicznie spalono je na ulicy. Podobnie było i na terenie naszej gminy. Jak wspomina pani Bożena Mosiołek: „Niemcy swoje dzieci wozili (ze Świecia i okolic) do szkoły do Jabłonowa Pomorskiego. Dzieci wozili wozami, konno i w związku z tym miał miejsce pewien incydent. Droga wiodła przez Buk Pomorski i gdzieś w tych okolicach pewnego dnia Polacy poważnie pobili woźnicę. Będzie to miało później (w czasie okupacji) swoje konsekwencje”. W czasie wojny ów woźnica został zastrzelony przez Niemców. Od 1938 roku na terenie Rzeczpospolitej Niemcy potajemnie tworzyli sieć oddziałów Volksdeutscher Selbstschutz – paramilitarnej formacji dla przedstawicieli tej mniejszości narodowości. Członkowie Selbstschutzu szkolili się w zakresie sabotażu i walki partyzanckiej. Selbstschutz działał głównie na terenach dawnego zaboru pruskiego, gdzie istniały największe skupiska mniejszości niemieckiej w Polsce. Liczbę członków organizacji ocenia się na od 82 do 100 tysięcy, z ogólnej liczby 740 tysięcy Niemców mieszkającej w przedwojennej Polsce.